[Wystąpienie to pochodzi z konferencji
Collegium Vistulum zatytułowanej:
Mówta co chceta, tylko zapłaćta za publikację]
Czy zastanawialiście się kiedyś, co powiedziałby Freud na zwyczaj dawania kobietom kwiatów? Założę się, że nikt z Was tego dotychczas nie rozpatrywał. Zastanówmy się wspólnie.
Co według
Freuda mogą symbolizować kwiaty?
Są długie,
wąskie, cylindryczne... na dole chudsze na górze grubsze... a w
korzystnych warunkach rosną, rozwijają się i emitują pyłek. Jak
mu się to mogło kojarzyć?
No tak samo
jak: anteny, cygara, pociągi, tramwaje, noże, szable, miecze,
szpady, węże, pałki, dzidy, śrubokręty, długopisy, pistolety i
karabiny.
Więc skoro już
wiemy, co bukiet kwiatów symbolizuje, zastanówmy się nad procedurą
randki.
No więc na początku mężczyzna wręcza kobiecie penis... Znaczy kwiaty.
Oddaje swój
bukiet w ręce kobiety. I czeka na jej akceptację. Jeśli ma
szczęście, kobieta rozpocznie pewien rytuał... Weźmie kwiaty do
rączki. Na początku tak nieśmiało, z wahaniem... Potem się przez
chwilę bukietem pobawi, poogląda... Jakby widziała kwiaty pierwszy
raz w życiu! W ten sposób stara się przekonać mężczyznę, że
nie bierze kwiatów od byle kogo.
W tym czasie kobieta podświadomie
poddaje otrzymany bukiet ocenie. A wraz z bukietem ocenia także
wręczającego go mężczyznę. Co jest
podstawowym kryterium oceny? ROZMIAR! Kobiety uwielbiają duże
bukiety! Wielkie bukiety!
Rzecz jasna
nawet najmniejsze kwiaty są lepsze niż żadne. Z malutkiej wiązanki
kobieta też się ucieszy. Ale nie powie wtedy z zachwytem „HHyyyyy!
Jaki Wieelki” tylko coś jak... „Ooo... Jak miło, że
pamiętałeś...” co oznacza mniej więcej tyle co „dobrze, że w
ogóle tam coś masz”.
Najczęściej
facet z małą wiązanką myśli, że nie ma problemu. Aż kiedyś
usłyszy od kobiety rzucone mimochodem: „a wiesz... Halinka się
ostatnio chwaliła, że dostała taki WIEELKI bukiet róż! A jak
pachniały! Mówi, że ledwo się w wazonie zmieściły!”
I jeśli facet
ma pecha, (a skoro przyszedł z małą wiązanką, to
najprawdopodobniej MA pecha), kobieta zacznie szukać takiego
adoratora, który też przyniesie jej wielki bukiet. Więc jeśli nie
możecie zaoferować kobiecie odpowiednich kwiatów, musicie jakoś
inaczej zdobyć jej względy. Jeden z popularniejszych sposobów to
duży samochód.
Wróćmy jednak
do randki. Kobieta trzyma bukiet, mężczyzna dumny, zadowolony
czeka. Czeka i się niecierpliwi. Czemu? Bo chciałby, żeby kobieta
już jego bukiet chociaż przez chwilę powąchała! Drodzy panowie,
cierpliwości. Niektóre panie, niemal odruchowo, wąchają kwiaty
gdy tylko je zobaczą. A inne potrzebują trochę czasu, żeby się z
nowym bukietem oswoić. Lecz istnieje również grupa kobiet, na
szczęście malejąca, które kwiatów z różnych przyczyn wąchać
nie chcą. I trzeba to uszanować.
Co kobiety
robią z kwiatami, gdy już je potrzymały, oceniły i powąchały?
Wsadzają je do wazonu!
Chyba
już wszyscy się domyślili, co symbolizują wazony. To samo co
tunele, jaskinie, muszelki, bułeczki, kielichy, gniazdka, wazy,
szklanki, torby, szafy i rury.
A tak na
marginesie... ciekawe jak Freud klasyfikował laboratoryjne probówki?
Czy przywiązywał się raczej do kształtu (jak pałka), czy do
funkcji (jak wazon)? Czy to symbol jakiegoś Gendera? Nie mam
pojęcia.
Wracając
jednak do wazonu – trzeba w nim umieścić kwiaty. Ale
wazon nie może być suchy! W suchym wazonie kwiaty więdną
natychmiast.
Tylko
że tutaj powstaje problem. Mężczyznom się wydaje, że na samym
przyniesieniu kwiatów ich rola się kończy. A kobiety wolałaby,
żeby mężczyźni zajęli się także ich wazonem. Obejrzeli,
pochwalili, przetarli z kurzu, powiedzieli jaki ładny...
Najważniejsze jednak, żeby potrafili wazon sprawnie napełnić
wodą. Co prawda kobieta mogłaby to zrobić sama, ale będzie jej
przyjemniej, gdy zatroszczy się o to mężczyzna.
Gdy
wazon jest już gotowy, pora, jakby
to powiedzieć, żeby nie być niestosownym... wsadzić... włożyć...
wetknąć... UMIEŚCIĆ bukiet w wazonie.
Nie zawsze jest
to łatwe. Niektórzy nawet opowiadają, jakoby przy tym wazon
stłukli! Moim zdaniem to bzdury. Choć niekiedy nieumiejętne
umieszczanie kwiatów w wazonie może wychlapać z niego całą wodę
i napełnianie będzie trzeba rozpoczynać od nowa.
Dlatego
niektórzy mężczyźni wolą, żeby kobiety same przyozdabiały
wazon kwiatami. Inni, I ja się do nich zaliczam, wybierają
współpracę. Na przykład kobieta trzyma wazon, a mężczyzna
wkłada kwiaty. Albo na odwrót — kobieta trzyma kwiaty, a
mężczyzna dba o wazon. A jeszcze inni wolą wszystko robić sami.
Jak kto lubi. Ważne, żeby bukiet jak najszybciej znalazł się w
wazonie. I nie oszukujmy się, zależy na tym tak samo paniom, jak i
panom. Bo dopiero wtedy kwiaty mają szansę... rozkwitnąć.
Pozostaje
jeszcze jeden poważny problem... Czy
kwiatki do wazonu wkładamy w celofanie, czy bez?
Jedni mówią, że koniecznie w
celofanie, bo wtedy ani nasionka, ani pleśnie i glony z kwiatków
nie przedostają się do wazonu. Inni mówią, że celofan wcale nie
chroni przed glonami i pleśniami. I że jedynym sposobem, żeby w
wazonie nie rozwinęło się jakieś paskudztwo, jest przyjmowanie
kwiatów od tego samego mężczyzny przez całe życie.
A są nawet
tacy, którzy twierdzą, że owijanie bukietu w celofan to grzech! Ci
sami ludzie twierdzą również, że kobiecie kwiaty można dawać
dopiero po ślubie. I, oczywiście, bez celofanu. Najgłośniej mówi
to silna grupa facetów w czerni. Oni mówią też, że nikomu swoich
kwiatów nie dają. Że dla nich ideałem jest suchy bukiet. Chodzą
jednak plotki, że niektórzy z nich kłamią, bo tak naprawdę dają
po kryjomu kwiaty sobie nawzajem — do potrzymania i powąchania.
Wróćmy jednak
do tematu zasadniczego. Kwiaty w wazonie, czy w celofanie, czy bez,
cieszą swoich właścicieli. Po pewnym czasie rozwijają się,
eksponując przyrodzone piękno. Niestety, wkrótce potem więdną. A
zwiędłe kwiaty są wiotkie, brzydkie i nie pachną zachęcająco.
Wtedy trzeba,
kwiatów się pozbyć. Wyrzucić. Miłe Panie, to właśnie jest
najlepszy czas na przemyślenie, czy kwiaty wystarczająco ładnie
prezentowały się w wazonie. Jeśli nie, trudno! Mężczyznę należy
wówczas grzecznie pożegnać i szukać następnego, z lepszym
bukietem. W międzyczasie natomiast warto wazon umyć, sprawdzić,
czy się w nim nic nie zalęgło, w razie konieczności wyparzyć,
wysuszyć, wstawić do szafki i czekać na kolejne kwiaty.
Omawiane zagadnienie kryje w sobie
jeszcze wiele zagadek. W szczególności intrygujący wydaje się
przypadek par męsko-męskich. Jest XXI wiek, to
się robi coraz modniejsze. Więc jak to jest, jeden daje kwiaty
drugiemu, czy dają je sobie nawzajem? Kto wyciąga wazon? Po
namyśle... może lepiej się nad tym... nie zastanawiać...
A co z dwoma
kobietami? Tutaj sprawa jest jasna. One żadnych kwiatów nie
potrzebują. A gdyby nawet za nimi zatęskniły, zawsze mogą kupić
któryś z bukietów sztucznych.
Dziękuję za uwagę.
Dziękuję za uwagę.
Gdyby Freud byl kobieta.....zapewne z przykroscia by dostrzegl luki w wyksztalceniu wiekszosci pan i to na poziomie elementarza. Gdy kobieta dostaje od mezczyzny kwiaty,czyta :,,chyba mnie kocha i chce byc ze mna do konca swoich dni"-a powinna czytac: ,,chyba chce mnie zaliczyc i im szybciej to zrobi,tym szybciej odejdzie-z nowym bukietem do nowej kobiety" Coz-kobiety mysla prawa polkola,a mezczyzni....dolna....:) Czy ktos wie jaka jest na to rada?
OdpowiedzUsuńA mężczyźni dolną... uśmiałem się :) Pozdrawiam!
UsuńMyslenie to i myslenie tamto-po co to komu? Od myslenia (tak samo jak od czytania) robia sie wrzody,zajady,migreny i ropniaki.Po co myslec nad kobietami skoro sa prostytutki (ktore z technicznego punktu widzenia sa tez kobietami)? Im sie nawet nie placi za seks tylko za to zeby po seksie sobie poszly...
OdpowiedzUsuńTowarzysz Jakub
48 year-old Structural Analysis Engineer Isahella Caraher, hailing from Brossard enjoys watching movies like I Am Love (Io sono l'amore) and Magic. Took a trip to Strasbourg – Grande île and drives a Jaguar D-Type. wiecej porad tutaj
OdpowiedzUsuń